• Drama

    Serial, którego powstanie nie ma większego sensu, czyli recenzja 1. sezonu “Narcos: Mexico”

    Nawet nie macie pojęcia jak bardzo czekałam na to nowe “Narcos”. Średnio zachwycona trzecim sezonem (poza Pachem, on był doskonały) zastanawiałam się, czy w ogóle będę oglądać kolejny. Wiadomość o czymś zupełnie nowym, ale w starym klimacie zupełnie mnie wkręciła, potem pojawiła się informacja o angażu Diego Luny. Jeśli obserwujecie fanpage Perory to nie muszę wam mówić, że to właściwie wystarczyło, żebym kilka miesięcy wstecz dreptała niecierpliwie za tym nowym “Narcos”. 

  • Misz-masz

    Niech chociaż seriale będą pocieszeniem, czyli podsumowanie roku 2016.

    Mam wrażenie, że odkąd zawitał rok 2015 Saturn zaczął mieszać i każdy kolejny rok będzie  wyglądał tylko gorzej. Rok 2016 po prostu mnie zmęczył, a dołączając w to wszystko straty tego tygodnia (mam na myśli również te fikcyjne), nie pozostaje nic innego jak szukać w tym wszystkim jakiegoś najmniejszego pozytywu. I tak, wciąż zbiera mi się na płacz jak pomyślę o Carrie, potem oglądam zaległy odcinek środowego serialu i już ciężko jest mi się pozbierać, ale trzeba z tym skończyć, bo nikt mi Bowie’ego nie zwróci, więc co po moim płaczu. Dlatego skupię się tylko na serialowych pozytywach tego roku, z jedną naganą, bo nie mogłam się powstrzymać.

Obserwuj

Bądź na bieżąco z postami!